Łażenia po Reykjavíku ciąg dalszy; stwierdziłem, że Reykjavík nie jest duży i w zasadzie ciężko się zgubić w Nim. Nie wiem, może zbyt pochopnie to stwierdzam, bo w zasadzie całego miasta jeszcze nie znam; ale centrum i okolice już ok. :) Wywnioskowałem, że za swoje punkty orientacyjne należy przyjąć Esję (góry), katedrę Hallgrímskirkja (a może raczej Paintakirkja? Bo wygląda, jakby była projektowana w Paincie ;-)) i wybrzeże (choć tego nie byłbym pewien :P). Gdziekolwiek nie poszedłem, prawie zawsze trafiałem na downtown. Albo w okolice Hlemmuru. Możliwe, że w kółko się kręciłem? ;-)
Więc kolejna seria zdjęć z dnia dzisiejszego, a raczej wczorajszego. Poniżej zdjęcie gdzieś na downtown; nie jestem w stanie sprecyzować tego, ale chyba gdzieś w okolicach Bankastræti. Muszę prześledzić mapkę w tej sprawie jeszcze. Jakaś jakby fontanna :)
Z tego, co słyszałem, to przed kryzysem znaczna większość samochodów była tego typu;
Wszystkie to takie wieeelkie (nie znam się na autach, ale coś pokroju Nissanów terenowych); teraz też sporo takich jest, ale znacznie mniej niż przed kryzysem.
Zdjęcie w okolicach Alþíngu – islandzkiego parlamentu; nie jestem pewien, co to za budynek, bo tabliczka na nim wprowadziła we mnie lekkie zamieszanie; napisane było “alþíngi”.
Choć jestem pewien na 100 procent, że budynek Alþíngu to ten poniżej:
No nie wiem..później pobuszuje na ten temat. Idąc z downtown w kierunku zachodnim (? przez to słońce nie mam tutaj najlepszej orientacji geograficznej -.-“) (Túngata?), napotkałem po drodze na Landakotkirkja. Zdawałoby się, że został przeniesiony z czasów średniowiecza; pierwsza budowla, która mnie bardzo zafascynowała na Islandii.
Spod tego kościoła widać nasz paintowy kościół ;)
Idąc dalej, mijałem po drodze jakieś ambasady, szedłem w zasadzie na ślepo i wyszedłem na wybrzeże.
Słońce tak nisko jest tutaj przez cały dzień póki co :) To białe, to wygląda jak zamarznięta piana morska. Teraz lekkie przybliżenie krajobrazu:
Wygląda to magicznie; jeszcze ta para wodna, góry…brak mi słów. Strasznie w ogóle mi się podoba taka “szata” kolorystyczna tutaj; zupełnie jak jesienią w Polsce :)
I jeszcze raz widoczek na ocean
Kawałek lawy, a raczej zastygłej magmy w zimowej szacie ;-)
Powrót na Hlemmur. No i zaczęło sypać śniegiem ^^ Śnieg spadł pierwszy raz od miesiąca gdzieś tak :) Dobra, na razie to tyle :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz