poniedziałek, 20 grudnia 2010

Na początku był chaos…

…spowodowany pogodą; śnieg, Europa komunikacyjnie sparaliżowana. Pisałem kilka postów wcześniej, lot mój został przesunięty na godzinę 4tą rano. Później został przesunięty na godzinę 6tą, 8mą i ostatecznie na 8:40.

DSCF4031[1] Siedząc już sobie w samolocie, zadzwoniłem do domu, że zaraz będę wylatywać, wysłałem kilka MMSów do znajomych i obiecałem odezwać się do nich, jak wyląduję w Keflavíku.

DSCF4035aaaaa[1]Powyższe zdjęcie przedstawia Warszawę tuż po starcie samolotu; generalnie bialuśko wszędzie. Wczoraj jak dla Sóley pokazywałem zdjęcia z Polski, to była w szoku, że tyle u nas śniegu; Tu na Islandii jest jego praktycznie znikoma ilość. Na poniższym zdjęciu podwórko przed mieszkaniem, gdzie mieszkałem; zwróćcie uwagę na ilość śniegu ;)

DSCF4151[1] Z tego, co mi mój znajomy mówił, ten śnieg padał miesiąc temu i do tej pory nie stopniał, pomimo, że jest względnie tu cieplej niż w Polsce. Może dlatego, że słońce teraz jest baaardzo nisko. W Warszawie, jak i w całej Polsce niebo zachmurzone; na szczęście lecąc nad chmurami, słońce zawsze świeci. No, chyba, że leci się nocą, jak to ja miałem lecieć ;)

DSCF4043a[1]Lecąc, przysnąłem trochę, na jakieś półtorej godziny. Gdy się obudziłem, za oknem zobaczyłem górki lodowe, albo górki pokryte śniegiem. W ostatniej chwili zrobiłem zdjęcie, bo mi uciekały już za samolot. Zdjęcie zrobione na około 1h10m przed lądowaniem w Keflavíku.

DSCF4072a[1]Wylądowałem wg planowanego czasu lądowania; odebrałem walizkę i przy wyjściu złapali mnie celnicy. Ale spokojnie..tu łapią losowo ludzi, prześwietlają bagaże i ręcznie sprawdzają jego zawartość oraz pytają o różne rzeczy. Koleś kazał mi dłuższą chwilę poczekać, bo kogoś tam sprawdzał, później przyszła celniczka, poprosiła o dokument, na start zapytała się mnie "talarðu íslensku ?” [czy mówisz po islandzku], odpowiedziałem, że “Svo litið” [trochę], spytała “Talarðu ensku?” [Czy mówisz po angielsku], odpowiedziałem “já” [tak], Później zapytała się, w jakim celu przyleciałem, czy jestem pierwszy raz. Jak Jej powiedziałem, że jestem 1szy raz na wyspie, to się zdziwiła, bo coś tam talałem po islandzku :D Najbardziej mnie rozwaliło, jak na ścianie była przyczepiona karteczka, na której były napisane jakieś przymiotniki [surowe/gotowane i coś tam jeszcze] po islandzku i…po polsku. Haha..zabawne..aż tylu Polaków tam lata? Ale skoro Polacy są największą mniejszością narodową na wyspie, to nie ma co się dziwić :)

Droga z Keflavíku do Hafnarfjörður wyglądała magicznie. Przez całą drogę nie wydusiłem z siebie ani jednego słowa. Wyobraź sobie: droga. autostrada, biegnąca przez płaskie pola magmy. Na horyzoncie góry i słońce nisko; po drugiej stronie ocean, a woda koloru lazurowego. Niebo pomarańczowe, ani jednej chmurki na nim.

Poniższe zdjęcie zrobione w drodze z Hafnarfjörður do Reykjavíku. Podobne zdjęcie wstawiałem dwa posty wcześniej. Jej..ten widok gór - Esji był hipnotyzujący. Chmury wyglądały, jakby spoczywały sobie na Esji. Później, pod wieczór, zaczęły się “unosić” do góry”. Tak to przynajmniej wyglądało :P

DSCF4083aaaaa[1] Dobra..myślę, że jak na razie, to tyle :) Wiem..chronologia postów straszna jest, ale jakoś tak jeszcze się dzieje i w ogóle..nie wyrabiam :) Dobra, spadam na śniadanie. Bless.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz